Strona główna arrow ARCHIWUM arrow DLA MNIE PRZY-KAZANIA BOŻE SĄ&
Image
Strona główna
-------------
Historia parafii
Adres parafii
Kancelaria parafialna
Wspólnoty parafialne
-------------
Porządek Mszy św.
Ogłoszenia parafialne
Intencje mszalne
Napisz do nas
--------------------------
CHRZEST
MAŁŻEŃSTWO
POGRZEB
-------------
Czytelnia
-------------
-------------
Rada Duszpasterska
ARCHIWUM
PLAN KOLĘDY 2017/18
DLA NARZECZONAYCH - 2017


 


CZYTAJ BIBLIĘ
 
WIRTUALNY SPACER



WIRTUALNY SPACER
 
DLA MNIE PRZY-KAZANIA BOŻE SĄ& Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
DLA MNIE PRZYKAZANIA BOŻE SĄ…

[ 5 ] NIE ZABIJAJ

 
Temat aborcji zawsze wzbudzał i będzie wzbudzać mnóstwo emocji i kontrowersji. Cała ta wizja tego zabiegu zawsze mnie przeraża – kobieta w stanie błogosławionym idzie do lekarza mówi ”Nie chce tego dziecka je-stem za młoda! Całe życie przede mną.” Lekarz odpowiada „Spoko – zaraz to załatwimy”. Kobieta kła-dzie się i dostaje znieczulenie   i  po ok. 15-20 minutach już jest po wszystkim. Moja wizja oczywiście jest jak najbardziej stereotypowa co oczywiście nie jest dobre bo każdy przypadek jest indywidualny ale w ten sposób doskonale widać jak bardzo jest to … Zabójstwo człowieka to naprawdę paskudna sprawa – bez względu na przyczynę.  Czy można zgodzić się na morderstwo?  Kto ma prawo zabijać ? I co należy robić  z zabójcami?

 La Santé – więzienie po-łożone w 14. dzielnicy w Paryża. Zgodnie z ustawą z 1898 r. wyroki były wykonywane głównie publicznie, za murami więziennymi za pomocą gilotyny którą używano do celów kary śmierci od 1909 roku.  Przenieśmy się  jednak do noc z 30 września na  1 października w 1957r. W owym więzieniu nie śpi chyba nikt. W celi numer 18 skazany na karę główną dwudziestosiedmioletni Jacques Fesch który przed północą zapisu-je w swoim dzienniku: „Godziny mijają powoli i z każdym uderzeniem zegara mówię sobie, jak długo jeszcze będę żył. Modlę się... Chciałbym trochę pospać, ale oczywiście nie jestem w stanie. (...) Od czasu do czasu pracuje wyobraźnia i jestem zmuszony czuwać, by nie poprowadziła mnie za daleko. Jak ciężko jest umierać! Jezus przyrzekł, że zaprowadzi mnie wprost do raju i że umrę jak chrześcijanin. Zmówię Różaniec na kolanach, mając nadzieję, że zachowam jasność umysłu aż do końca”. Modlitwa przynosi ulgę.

„Czuję się lekki i wszelki lęk został na razie oddalony. Za pięć godzin zobaczę Jezusa!” Tuż przed czwartą rano Fesch notuje: „Pokój zniknął, by ustąpić miejsca trwodze. To wstrętne serce chce wy-skoczyć z piersi. (...) Myślę, że przerwę ten dziennik w tym miejscu, słyszę niepokojące hałasy. Obym wytrwał! Panno Święta, na pomoc! Żegnajcie wszyscy i niech Pan was błogosławi!”. Jakiś czas później do celi wchodzi kapelan więzienia, ojciec Devoyod, zastaje Jacques'a pogrążonego w modlitwie. Spowiada go po raz ostatni, udziela Komunii świętej. Następnie odbywają się wszystkie procedury którym musi poddać się więzień skazany na śmierć. Dochodzi godzina piąta  kaci układają Ja-cques’a Fescha na desce, przywiązują skórzanymi pasami, poprawiają worek, do którego wpaść ma jego głowa. Wsuwają deskę ze skazańcem w otwór gilotyny.             Zapada cisza…

Za co właściwie ten młody człowiek został skazany na najgorszy wymiar kary?  24 lute-go 1954 uczestniczył w napadzie na kantor pewnego bankiera, podczas które-go zastrzelił policjanta Jeana Vergne i zranił jednego z przechodniów. W wieku 17 lat zrezygnował z wiary katolickiej – zagubił się(tak głównie brzmiały hasła przeciwników kary śmierci). Część uważała że skoro skazaniec żałuje to może jednak należy zrezygnować z wymierzania tego rodzaju kary. Tak się jednak nie stało. Historia Fescha to nie tylko przestroga dla tych, którzy w poszukiwaniu sensu życia odlecieli za daleko. To również pytanie do tych wszystkich, którzy wierzą w ziemski wymiar sprawiedliwości. Niektórzy twierdzą, że surowy wyrok sądu był pierwszą granicą, z jaką Fesch się zderzył, odbił się od niej, poszedł ku nawróceniu. Ale czy rzeczywiście to była jedyna droga. Ta

śmierć nie zmniejszyła przestępczości w Francji, nie wniosła żadnego dobra w życie kolejnych po-koleń. Czy ta śmierć była naprawdę konieczna? Czy oddała życie temu  policjantowi?  Fesch w swoim dzienniku napisał jeszcze „To, co zrobiłem, jest karygodne. Ale ja nie jestem karygodny”. I te słowa chyba uderzają najbardziej.

Wszystkich polityków czy zwykłych ludzi  którzy gardłują za przywróceniem kary śmierci, wy-słałabym, by obejrzeli na żywo, jak zabija się człowieka. By zobaczyli, jaką wagę mają ich słowa, jak przekładają się na pośmiertne drgawki i defekacje powieszonych, wymioty i krzyki trutych   w komorze gazowej, pękające żyły zabijanych śmiertelnym zastrzykiem. Nikt nie ma prawda decydować o śmierci. Zostaliśmy stworzeni przez Boga na jego podobieństwo – zabójstwo czy samobójstwo to tak gdyśmy zranilibyśmy cząstkę Boga! Każdy ma prawo się zmienić prędzej czy później. Nawrócenie Dobrego Łotra nastąpiło w zupełnie ostatnim momencie – On już wisiał na krzyżu, śmierć stała już tuż przy nim, został przez wszystkich skreślony. A jednak Jezus powiedział Mu „Jeszcze dziś będziesz ze Mną  w raju …”. Boskie Miłosierdzie jest niesamowite i nigdy nie należy w nie wątpić. Myślę że przez to przykazanie Bóg chce jeszcze zwrócić uwagę na rzecz : TOLERANCJA WOBEC INNYCH LUDZI. Nie oceniajmy ludzi po pierwszym wrażeniu, nie skreślajmy ich.  W każdym z nas mieszka Bóg – może właśnie dla tego warto uśmiechać się do ludzi wokół nas.
                                    M.W.

P.S. W  2011 roku zakończył się etap diecezjalny jego procesu beatyfikacyjne-go
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 swpawel.rudasl.wiara.pl :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.