Strona główna arrow ARCHIWUM arrow JUBILEUSZOWE WSPOMNIENIA
Image
Strona główna
-------------
Historia parafii
Adres parafii
Kancelaria parafialna
Wspólnoty parafialne
-------------
Porządek Mszy św.
Ogłoszenia parafialne
Intencje mszalne
Napisz do nas
--------------------------
CHRZEST
MAŁŻEŃSTWO
POGRZEB
-------------
Czytelnia
-------------
-------------
Rada Duszpasterska
ARCHIWUM
DLA NARZECZONAYCH - 2017


 


CZYTAJ BIBLIĘ
 
WIRTUALNY SPACER



WIRTUALNY SPACER
 
JUBILEUSZOWE WSPOMNIENIA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
JUBILEUSZOWE WSPOMNIENIA, NASZEGO PARAFIANINA


Były lata 60 – te. Naszym proboszczem był ks. Jan Szymala. Wtedy jeden z jego wikariuszy - Ks. Leonard Swoboda, przyszedł do Huty „Pokój” - do warsztatu blacharskiego, gdzie byliśmy pracownikami, z prośbą:  szukał chętnych do pomocy przy remoncie  dachu kościoła który był w bardzo złym stanie, przeciekał.

 Mój ojciec śp. Jozef Waniek od razu stworzył grupę wśród swoich kolegów dekarzy. Prawie każdego dnia po dniówce zbieraliśmy się tam, gdzie jest obecnie kawiarenka „Barka” - był tam nasz warsztat, gdzie były wszystkie dekarskie narzędzia, m.in.. maszyny do skręcania rur, rynien i koryt dachowych.

W tamtych czasach z materiałem było bardzo krucho, wręcz był nie do zdobycia. Jednak dzięki pomocy ks. Leonarda Swobody, który przeprowadził zbiórkę pieniędzy wśród parafian, które następnie zamienił na walutę, konkretnie na dolary - można było zakupić blachę cynkową ( wtedy za polskie pieniądze nigdzie  nie można było kupić  blachy cynkowej! ).

Było także potrzebne zezwolenie ówczesnych władz na przeprowadzenie koniecznych prac remontowych, a to było wówczas było prawie niemożliwe. Lecz  z pomocą Bożą   zdobyliśmy potrzebne zezwolenie.

 Prace remontowe na kościele trwały przez okres 7-8 lat. Oczywiście wszystkie prace wykonywaliśmy za darmo, na chwale Bożą. Nikt z nas ani przez chwilę nie pomyślał, żeby brać pieniądze. To był przecież nasz Kościół!  

 Nie wszystkim to się jednak podobało. Nieraz widzieliśmy,  jak z okien prezydium robili nam zdjęcia .Potem z tego powodu, że pracujemy przy kościele, mieliśmy  w pracy masę nieprzyjemności. Wiadomo, jak komuna zaopatrywała sie na sprawy kościoła. Utrudniano na wszelkie sposoby remont dachu kościoła. Mimo iż nakaz władz komunistycznych przewidywał, by rusztowanie mogło stać tylko trzy tygodnie, zdołaliśmy przy okazji remontu dachu - wykorzystując rusztowanie - wymienić ze wszystkich trzech stron wieży tarcze zegara. Tymi pracami zajmował się  śp. P Gross.


Tak jak na początku wspomniałem, z tej grupy, która 60 lat temu przeprowadzała remont dachu naszego kościoła jeszcze żyję już tylko ja - Zygmunt Waniek.  Dekarze którzy pracowali ze mną, to: mój ojciec śp. Jozef Waniek, śp. P. Gałązka, śp. Alojzy Opala i śp. P. Kuzbik. Zaś na  zdjęciach z lewej strony - w berecie i z lutownicą w ręku -  to jestem ja.

Takie to były losy remontu wieży i zegara naszego kościoła. Ile zdołałem zapamiętać oraz ile wspomnień  pozostało w moim sercu, tyle  napisałem ku pamięci przyszłego pokolenia, które powinno nadal dbać o nasz wspólny Dom – kościół parafialny.  


                                                               Szczęść Boże.

                                                 Parafianin Zygmunt Waniek



P.S.  Aha. Na pamiątkę mam jeszcze w domu tę lutownicę, którą pracowałem przy kościele.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 swpawel.rudasl.wiara.pl :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.