Strona główna arrow ARCHIWUM arrow PORTRET ŚWIĘTEGO OJCA PIO 3
Image
Strona główna
-------------
Historia parafii
Adres parafii
Kancelaria parafialna
Wspólnoty parafialne
-------------
Porządek Mszy św.
Ogłoszenia parafialne
Intencje mszalne
Napisz do nas
--------------------------
CHRZEST
MAŁŻEŃSTWO
POGRZEB
-------------
Czytelnia
-------------
-------------
Rada Duszpasterska
ARCHIWUM
PLAN KOLĘDY 2017/18
DLA NARZECZONAYCH - 2017


 


CZYTAJ BIBLIĘ
 
WIRTUALNY SPACER



WIRTUALNY SPACER
 
PORTRET ŚWIĘTEGO OJCA PIO 3 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
PORTRET ŚWIĘTEGO OJCA PIO
– postacie z objawień prywatnych
Jezus cierpiący  

Spotkania mistyczne Ojca Pio z Jezusem były często spotkaniami z Jezusem cierpiącym. Właśnie taki Jezus był bliski Stygmatykowi. Bardzo często medytował on Jego mękę i śmierć. Podczas wizji widział Go jak idzie drogą krzyżową, jak cierpi.  W rozważaniu Świętej Agonii, w modlitwie prosił,  aby Bóg pozwolił mu przeniknąć to misterium miłości i cierpienia Boga, który, stawszy się człowiekiem, cierpi, kona, umiera, zniża, by poddać się niesłychanemu męczeństwu, okropnej śmierci na krzyżu, pośród zniewag, drwin  i bluźnierstw.

Rozważając agonię Zbawiciela, począwszy od modlitwy w Ogrójcu, w którym doznał opuszczenia przez uczniów, Oj-ciec Pio widział Jezusa w wielkich cierpieniach. Pisał o tym, co Jezus widział przed śmiercią i co odczuwał. „(…) Widzi już całą swoją Mękę. Widzi tak kochane-go apostoła Judasza, który sprzedaje Go za kilka groszy… Oto spieszy drogą do Getsemani, by zdradzić Go i wydać! Czyż niedawno nie nakarmił go swoim Ciałem, nie napoił swoją Krwią? Na kolanach umył mu stopy, przytulił do serca, ucałował je. (…) Jezus płacze. Widzi siebie, wleczonego po ulicach Jerozolimy, gdzie jeszcze kilka dni temuobwołano Go Mesjaszem. Widzi jak policzkują Go. (…) Widzi jak skazują Go na krzyż, jak pnie się na Kalwarię, upadając pod ciężarem krzyża, chwiejąc się, zwalając na ziemię… (…)”

Jezus, odczuwając ból czekających Go cierpień cierpiał także z powodu snu uczniów, którzy mieli czuwać. Jego powrót do modlitwy był przepełniony jeszcze większym smutkiem. „Jezus wraca na miejsce swojej modlitwy wyczerpany, pełen żałości. Nie klęka, lecz pada na ziemię. Czuje się jakby zdruzgotany przez śmiertelną mękę, a Jego modli-twa staje się jeszcze intensywniejsza…”

W rozważaniu Świętej Agonii, Ojciec Pio widział Jezusa umierającego na krzyżu: „Oto już na górze, odarty z szat, rozciągnięty na krzyżu, bezlitośnie przybity, wzniesiony między niebem i ziemią. Zwisa bezsilnie przytwierdzony gwoździami, cierpiąc nie-wymownie.”

Ojciec Pio widział Jezusa jako cierpiącego przede wszystkim fizycznie. Podczas objawień widział on śmiertelną bladość Jego twarzy, ślady na ciele po ostrych biczach, wyczerpane i słabe ciało. W jednym z listów do ojca Augustyna,  z dnia 1. lutego 1913r.  po objawieniu Jezusa, Stygmatyk nazwał Go Mężem Boleści .

Podczas rozważania świętej agonii Jezusa, wiedział, za jakie grzechy ludzi Jezus cierpiał, ale wiedział też, że on sam także przyczynił się do cierpienia Jezusa. Ból Jezusa był spowodowany jego nędznym postępowaniem, niewdzięcznością. Jezus płakał z powodu grzechów i zaniedbań Ojca Pio.  Dawał mu odczuć jak bardzo go kocha, pozwalając odczuć Swoją mękę i udręki. Jezus chciał być pocieszany, mówił Ojcu Pio o swoich cierpieniach i zapraszał go, aby ofiarował Mucałego siebie, aby ulżyć w męce, którą przeżywał. 

W swoich cierpieniach cielesnych i duchowych Ojciec Pio czuł jeszcze większą wieź  z cierpiącym Jezusem. „Żył on  w cieniu krzyża Chrystusa  i z Niego czerpał moc.”  Dowodem na to są stygmaty, które otrzymał podczas modlitwy przed ukrzyżowanym Jezusem. Towarzyszył temu wizja, którą opisał sam Ojciec Pio. „Zobaczyłam Naszego Pana w postawie jak na krzyżu, choć miałem wrażenie, że nie było krzyża (…) Widać było, że cierpi i chce, by dusze ludzkie dzieliły z Nim Jego cierpienie. Zapraszał mnie, bym przejął się Jego cierpieniem i medytował nad nim (…).”   Od tego momentu Stygmatyk stał się współuczestnikiem cierpień Jezusa.

W obliczu udręki i zagubienia z powodu stygmatów, Oj-ciec Pio kierował do Boga „jęki biednego serca”, aby wysłuchał  i pozbawił go takiego działania. Opatrzność jednak nie wysłuchała głosu swojego wybrańca i nie cofnęła znaków  z jego ciała, bo miał on stać się znakiem dla ludzi błądzących  w ciemnościach. Miał być ukrzyżowany razem z ukrzyżowanym Jezusem.

W liście do ojca Augustyna, prosząc o modlitwę za siebie pisał: „Wspieraj swoimi modlitwami tego Cyrenejczyka, który dźwiga krzyż wielu ludzi, aby w nim spełniły się słowa Apostoła: aby uzupełnić i udoskonalić to, czego jeszcze brakuje Męce Chrystusa.”  Na tym właśnie polegało współcierpienie Ojca Pio – swoimi cierpieniami uzupełniał Mękę Jezusa, nieustannie Mu towarzyszył, potrafił ofiarować każde swoje cierpienie fizyczne, ale także i duchowe Jezusowi. Do tego stopnia dostrzegał sens i wartość cierpienia, że wiedział,że może je złączyć z cierpieniami Chrystusa. W dniach, w których Jezus naj-bardziej cierpiał na ziemi, zsyłał jeszcze większe cierpienie na Ojca Pio. Wtedy stygmaty krwa-wiły jeszcze bardziej niż zwykle, co było związane z jeszcze więk-szym bólem.  Wielkim przeżyciem był dla niego każdy czas Wielkiego Postu. Wtedy szcze-gólnie często rozważał mękę Je-zusa i zachęcał do tego samego swoje dzieci duchowe. Wiele bólu sprawiały mu rozważania różań-cowe, szczególnie tajemnic bole-snych, w które angażował całego siebie. Często, odpowiadając na listy osób, które cierpiały, wska-zywał na cierpienie Jezusa, uka-zując jego sens i wartość.

Wielkie nabożeństwo, które Oj-ciec Pio żywił do Jezusa Ukrzyżowanego, było widoczne w jego życiu. Miał świadomość niesienia krzyża swojego życia za Jezu-sem. Siły czerpał z krzyża, który widział na ramionach Jezusa. W jednym  z listów do ojca Augustyna  pisał: „Tak, kocham krzyż, tylko krzyż; kocham go, ponieważ widzę go zawsze na ramionach Pana Jezusa .” 

W swoich wizjach Ojciec Pio widział Jezusa cierpiącego aktualnie. Nie było ono tylko przeszłością. Jezus ukazywał się Ojcu Pio jako cierpiący, modlący się  w Ogrójcu, biczowany, koronowany cierniem, idący drogą krzyżową, umierający na Kalwarii. Podczas jednego z objawień, cierpiący Jezus był cały czas obecny przy Ojcu Pio. Jego cierpienie przyciągało Stygmatyka na sposób, którego sam nie potrafił wyjaśnić. Jezus dał mu łaskę bycia towarzyszem Jego cierpień.

Powodem ciągłych cierpień Jezusa było, jak uważał Oj-ciec Pio, niewdzięczność i nędzne postępowanie jego samego, oraz grzech innych ludzi, zwłaszcza duchownych. Ojciec Pio pisał o tym w liście do Ojca Augustyna: „Ukazał mi bardzo wielu księży (…), wśród których byli różni dostojnicy kościelni: z których jeden odprawiał Msze św. inny przygotowywał się do niej, jeszcze inny zdejmował święte szaty. Widok zmartwionego Pana Jezusa w tak opłakanym stanie wywołał we mnie ogromny ból. Zapytałem Go dlaczego tak cierpi. Nie było odpowiedzi, jednak swoje spojrzenie skierował na tych księży. Krótko potem, jak gdyby przerażony i zmęczony spoglądaniem na nich, odwrócił wzrok. Następnie skierował wzrok na mnie i ku mojemu wielkiemu przerażeniu, dostrzegłem dwie łzy spływające po Jego policzkach.

Odsunął się od tej rzeszy księży z wyrazem wielkiej przykrości na twarzy i zawołał: "Rzeźnicy". Zwracając się do mnie powie-dział: (…) Moja dusza szuka jakiejś kropli ludzkiego współczucia, lecz niestety pozostawiają mnie samego pod ciężarem obojętności. Niewdzięczność i ospałość moich sług sprawia, że moja agonia jest bardziej przykra. Niestety, jak źle odpowiadają na moją miłość! A co dręczy mnie najbardziej to, to że do obojętności dołączają pogardę, brak wiary.”

Ogrom bólu Jezusa, który widział Ojciec Pio u Jezusa potwierdziły łzy, które spływały po Jego twarzy. Obojętność, niewdzięczność i ospałość tych, którzy zostali wyświęceni na kapłanów powodowała jeszcze większe boleści  u cierpiącego już Jezusa.

Cierpiący Jezus był ciągle obecny w życiu Ojca Pio naznaczonym bólem. Jednak Ojciec Pio nie koncentrował się wyłącz-nie na swoich cierpieniach, ale przede wszystkim chciał ulżyć Jezusowi i cierpieć razem z Nim. Błogosławił Jezusa i dziękował Mu za to, co dla niego i wszystkich ludzi wycierpiał, wzywał do tego wszystkich i prosił w modlitwach słowami: „O Jezu, niech zawsze wszyscy Cię błogosławią i składają dzięki za te wszystkie poniżenia i upokorzenia, przez które dałeś nam Boga i zjednoczyłeś nas z Nim w objęciach świętej miłości.”   

                              c.d.n.  Ha.

 


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 swpawel.rudasl.wiara.pl :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.