Strona główna arrow ARCHIWUM arrow ST. PAULUS - CZERWIEC.LIPIEC.SIERPIEŃ 2013
Image
Strona główna
-------------
Historia parafii
Adres parafii
Kancelaria parafialna
Wspólnoty parafialne
-------------
Porządek Mszy św.
Ogłoszenia parafialne
Intencje mszalne
Napisz do nas
--------------------------
CHRZEST
MAŁŻEŃSTWO
POGRZEB
-------------
Czytelnia
-------------
-------------
Rada Duszpasterska
ARCHIWUM
PLAN KOLĘDY 2017/18
DLA NARZECZONAYCH - 2017


 


CZYTAJ BIBLIĘ
 
WIRTUALNY SPACER



WIRTUALNY SPACER
 
ST. PAULUS - CZERWIEC.LIPIEC.SIERPIEŃ 2013 Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu

Ś W I Ę T Y  P A W E Ł  W Z Ó R

EWANGELIZATORA

- obowiązkowa lektura odpustowa.


 

 Święty Paweł ma być   w naszym życiu: wzorem ewangelizatora. Wzór jest po to aby go naśladować, św. Paweł sam nas do tego zachęca: "Bądźcie naśladowcami moimi, jak i ja jestem naśladowcą Chrystusa" (1Kor 11,1). Wzorem do naśladowania dla chrześcijan, może być tylko ten, kto sam naśladuje Jezusa Chrystusa!

 Ewangelizatorem jest ten, kto swoim życiem i słowem głosi Ewangelię, czyli dobrą nowinę   o Jezusie, tym wszystkim, którzy Go nie znają lub o Nim już zapomnieli.

 Każdy chrześcijanin powinien być ewangelizatorem: każdy dla kogoś jest ewangelizatorem.

 Życie ludzkie podobne jest do biegu: ma swój początek, start i metę. Takie jest również życie chrześcijańskie. Takim było też życie św. Pawła. "Gdy zbliżał się swej podróży do Damaszku, olśniła go nagle jasność z nieba" (Dz 9, 3): Jezus zaskoczył Pawła  i pochwycił jego życie w swoje dłonie, jak żołnierz chwyta miecz. Od tego momentu Paweł staje się świadkiem Chrystusa zmartwychwstałego, który jest Panem jego życia: "Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo  o Ewangelii łaski Bożej" (Dz 20,24). Pod koniec swego życia, Paweł tak mówi: "Chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem"  (2Tm 4,6-7).

 Bóg ma swoje drogi  i sposoby, aby dotrzeć do człowieka: tych "bożych dróg", sposobów ewangelizacji, św. Paweł będzie się ciągle uczył. Dziś my możemy się uczyć od niego.

 Pytanie: jakim ewangelizatorem był św. Paweł? Jak to się stało, że dzisiaj stawiamy go sobie za wzór? Pozwólmy, aby on sam odpowiedział nam na te pytania.

1. Dlaczego św. Paweł głosił Ewangelię?

Bo na to został posłany: "Nie po słał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża... bo spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących... my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego..." (por. 1Kor 1,17-24).

2. Co głosił?

Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, którego jedynie pragnął znać (por. 1Kor 1,23): "Nie głosimy siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas jako sługi wasze przez Jezusa" (2Kor 4,5).

3. Jak głosił?

Unikając wszelkich pozorów pobożności, tak, by sobą nie przesłaniać Chrystusa: "Tak też  i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami  w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic  z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej" (1Kor 2,1-5).

 Św. Paweł na przestrzeni swego życia, wypracował strategię pastoralną, którą my również winniśmy naśladować: najpierw głosił sam, następnie zgromadził wokół siebie ekipę ok. 72 współpracowników, którzy pracowali   z nim. Z kolei formował ewangelizatorów i w końcu poświęcił się dla wybranych przez siebie osób  i uczynił z nich mistrzów zdolnych formować innych. Wytworzył   w ten sposób reakcję łańcuchową aby rozszerzać Królestwo sprawiedliwości, radości i pokoju  w Duchu Świętym: dzięki temu mamy dziś św. Łukasza, Marka  i Tymoteusza, i wielu innych, którzy kontynuowali jego pracę pastoralną i ewangelizacyjną.

 Tymoteuszowi objawił sekret swojego sukcesu pastoralnego: formować tych, którzy nie tylko będą ewangelizować, ale będą uczyli innych ewangelizacji! "To, co usłyszałeś ode mnie za pośrednictwem wielu świadków, przekaż zasługującym na wiarę ludziom, którzy też będą zdolni nauczać i innych": 2Tm 2,2.

 Pytanie: a my, czy szukamy i przygotowujemy tych, którzy służą, głoszą i kochają Pana Jezusa bardziej i lepiej niż my sami?

Św. Paweł wiedział dobrze, czym jest dla niego głoszenie Ewangelii: "Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię, świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku" (1Kor 9,16). "Idź - powiedział do mnie (Chrystus) - bo Ja cię poślę daleko, do pogan" ( Dz 22,21) i Paweł poszedł: odbył trzy długie podróże misyjne, dotarł aż do Rzymu...

My również jesteśmy posłani, aby dawać świadectwo Ewangelii: idź i głoś Chrystusa Zmartwychwstałego, to zadanie nas wszystkich, które oznacza budowanie Królestwa Bożego na tym świecie

 Prawdą jest to, że wzmagają się trudności w głoszeniu Ewangelii, ale prawdą jest także to, że Bóg obficiej wylewa dziś na Kościół moc Ducha Świętego, aby uczynić nas świadkami z mocą : aby ukazać światu, że Chrystus zmartwychwstał, że żyje i dziś udziela życia, ponieważ On jest ten sam wczoraj, dziś i na zawsze

W roku Jubileuszu Apostoła Pawła, mieliśmy okazję zaświadczyć  o tym, że doświadczyliśmy łaski Bożej, nowego życia od Chrystusa, który daje życie każdemu, kto wierzy w Jego Imię.

Musimy iść: wydaje się, że niektórzy zrozumieli to zupełnie odwrotnie - siedzą i czekają aż inni przyjdą sami. Nie podejmują inicjatyw duszpasterskich i nie wychodzą do innych, bo to zbyt kosztowne... Nie pójdą "od domu do domu" zanosząc Dobrą Nowinę, bo tak czynią Świadkowie Jehowy i ludzie mogą nas z nimi pomylić...

Ewangelię o zmartwychwstaniu Pana mamy zanieść aż na krańce ziemi, a tego nie osiągniemy siedząc przy biurku i kręcąc globusem. Każdy z nas, na swój sposób może to uczynić: naszą modlitwą, świadectwem życia, artykułem, książką, konferencją, listem do przyjaciela,  w którym powiemy o miłości Boga w naszym życiu ...

Wszyscy jesteśmy wezwani do tego, aby w codziennym życiu dawać świadectwo Ewangelii o naszym zbawieniu i zmartwychwstaniu Pana. Należy odpowiedzieć na to powołanie   z nową gorliwością.

Rodzice mają świadczyć wobec dzieci i młodzieży. Młodzi mają zanieść Dobrą Nowinę rówieśnikom, którzy utracili poczucie sensu życia, gdyż zagubili się w pogoni za nieustannym doświadczaniem wrażeń jakie proponuje świat.

Krańce ziemi to granice środowiska w którym my żyjemy, pracujemy, poruszamy się. Jeśli tam wprowadzamy kryteria i wartości ewangeliczne, wprowadzamy  w ruch reakcję łańcuchową dobra, które przenosi się na cały system relacji między ludzkich w świecie i sprawia, że Dobra Nowina może dotrzeć do najbardziej nieprzyjaznych i ciemnych miejsc.

Musimy głosić: ogłaszać ustami to, w co wierzymy sercem. Być świadkiem i dać świadectwo, że Chrystus umarł i zmartwychwstał, aby być nadzieją dla wszystkich ludzi. Mamy głosić Słowo Boże, ponieważ jest ono żywe i skuteczne i sprawia to, co mówi: zbawia i uwalnia, wprowadza pokój i sprawiedliwość.

Jezus nakazał wszystkim swoim uczniom (także nam), abyśmy głosili na cztery strony świata, że:

- Bóg tak bardzo umiłował świat, że posłał Syna swego Jedynego, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie w obfitości.

- że On, Jezus, umarł na krzyżu za nasze grzechy, zmartwychwstał i żyje, aby już nigdy więcej nie umierać.

- że mamy pokój z Bogiem, dzięki drogocennej krwi Jezusa Chrystusa, która nas obmywa  i oczyszcza z wszystkich naszych grzechów.

- że ten kto wierzy i się nawróci, będzie zbawiony i uzyska życie wieczne.

- że Bóg rozlewa swoją miłość do naszych serc, przez Ducha Świętego, który czyni z nas rodzinę Bożą.

- że naszym powołaniem jest udział w dziedzictwie Syna Bożego.

Chrześcijanin i katolik to ten, kto odnalazł Chrystusa i prowadzi do niego innych. To człowiek, który żyje w świecie i posiada misję wobec świata: głosić Chrystusa Zmartwychwstałego.

Konkluzja: Największą potrzebą ludzkości są nowi ludzie, którzy "stworzą" nowy świat, a to może sprawić Jezus Chrystus. Jezus Zmartwychwstały potrzebuje naszego zobowiązania. To każdego z nas osobiście dotyczą słowa: idź i głoś Chrystusa Zmartwychwstałego, swoim życiem, słowami, dzieleniem dóbr materialnych ... "Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię, świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii" (1Kor 9,16), mówi św. Paweł,   a my: co odpowiemy Panu?

"Jezu Chryste, tak jak kiedyś zdobyłeś swą miłością życie Pawła i uczyniłeś z niego swojego świadka, tak proszę, wyjdź mi na spotkanie i zdobądź moje życie. Uczyń mnie swoim świadkiem, świadkiem Chrystusa Zmartwychwstałego. Amen".

 

                                                            Znalazł w Internecie i opracował:  M. Gołuchowski.



,,W imię Ojca "-doświadczyliśmy miłości Boga na Polach Lednickich...

Dnia 1 czerwca 2013r. odbyło się spotkanie młodych pt. ,,W imię Ojca" na Polach Lednickich, gdzie miał miejsce Chrzest Polski. Z naszej parafii wyjechało trzech przedstawicieli Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Z powodu małej ilości chętnych z naszego miasta wyjazd z Nowego Bytomia nie był możliwy, dlatego młodzież dołączyła się do parafii p.w. Chrystusa Króla w Lędzinach. Planowy wyjazd odbył się 31.05.br. o godz. 23.00. Na początku drogi została odmówiona modlitwa o szczęśliwą podróż oraz owocne przeżycie spotkania. Podczas pielgrzymowania młodzieży towarzyszyły liczne emocje, przez pewien czas panował lekki niepokój, lecz Ks. Mirosław Banaś podtrzymywał wszystkich na duchu prowadząc rozmowy z uczestnikami. 

Na miejscu młodzież otrzymała potrzebne materiały oraz łyżeczkę,  która jest symbolem opieki nad rodziną. Kiedy jesteśmy młodzi rodzice opiekują się nami, jednak po upływie czasu role się odwracają. Po przejściu przez recepcję każdy z uczestników mógł zając dowolne przez miejsce na trawie w sektorze, w którym zostaliśmy usytuowani. Pomimo panujących zmiennych warunków pogodowych młodzież w kreatywny sposób poradziła sobie z niepogodą, poprzez stworzenie prowizorycznego namiotu z dwóch parasoli, koca i folii termicznej. Schronienie było dla nich bezcenne przez pewien okres czasu. Kiedy deszcz przestał padać uczestnicy skorzystali z możliwości  spowiedzi w dość nietypowy sposób, ponieważ księża stali rozstawieni na polach.

Dla niektórych po raz pierwszy w życiu była to spowiedź w cztery oczy, której towarzyszyły wyjątkowe emocje oraz przeżycie i doświadczenie Boga z innej perspektywy.

W południe rozpoczęły się przygotowania do dobrego przeżycia spotkania w formie śpiewów i tańców lednickich. Młodzież w ten sposób zobaczyła, że modlitwa to nie tylko siedzenie w ławce i odmawianie tych samych dialogów, lecz czynny udział. Następnie odbył się wykład na temat ojcostwa, a potem wypowiedź prezydenta Poznania. Punktem kulminacyjnym całego spotkania była Msza Św. o godz. 18, w której wzięli udział wszyscy przybyli na spotkanie księża. Podczas mszy młodzież śpiewała nowo poznane pieśni wraz z tańcem, natomiast kaznodzieją był o. Jan Góra, który nawiązywał w swojej homilii do ojcostwa oraz wartościach charakteryzujących bycia dobrym rodzicem.

 Po Mszy odbyła się Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz odśpiewanie apelu Jasnogórskiemu. Przed północą wszyscy uczestnicy wrócili do autokaru. Było to na pewno jedno z najlepszych przeżyć.

Lednica jest dla każdego niesamowitym wydarzeniem, dlatego kochana młodzieży nie bójcie się zdobywać nowych doświadczeń, bądźcie bliżej Boga i poczujcie jego obecność, a może w przyszłym roku i Ty się z nami wybierzesz na spotkanie młodych?

 

Młodzież KSM



Czytając Biblię - zapiski na marginesie.

Łk 15,11-32 Przypowieść o miłosiernym ojcu – medytacja ignacjańska

W tym roku już dwukrotnie w liturgii słowa czytaliśmy tę przypowieść – jedną z najpiękniejszych i najbogatszych w treści. Znamy ją bardzo dobrze, ale spróbujmy jeszcze raz popatrzeć na te trzy osoby, rozważyć co Jezus chce nam powiedzieć.

Młodszy syn. Odchodzi  z majątkiem – to obraz grzechu. Nie rozumie i nie docenia, że bycie w rodzinie to szczęście. Chce „zażyć wolności”, nie docenia wartości miłości. A wolność na sens tylko w miłości, inaczej to swawola, zaspokajanie zachcianek, wzrastanie w egoizmie. Syn woła jak rozkapryszone dziecko  – DAJ!

Jak ja traktuję moje bycie w domu Ojca tu na ziemi? Czy jako ograniczenie? Wtedy będę chciał uciec, będę miał pokusy.


Bierze część majątku, czyli tego, co tak naprawdę nie należy do niego, tylko do ojca.


Wszystko co mamy jest darem od Ojca, talentem. Ma być pomocą w czynieniu dobra, używany z umiarem, o tyle, o ile pozwala nam wzrastać, przybliżać się do wzoru, jakim jest Jezus.


Żyje z zapasów, które bez pracy szybko się wyczerpują. Gdy traci wszystko niewiele może zrobić, ojciec jest daleko. Tam też żył na jego koszt, ale ojciec był blisko, kochał. Mógł go prosić o kolejne dary. Tu głoduje, pasie nieczyste świnie – to oznacza „żyć na swój koszt” w sposób niedojrzały. Wtedy dopiero przemyślał swoje postępowanie. 

Grzech ma swój skutek także tu na ziemi. Zmienia najgorsze, najczęściej nieodwracalnie, to z czym się styka. Czy nie mówimy czasem, że najpierw trzeba użyć, skorzystać z blasków tego świata, zaszaleć. Potem będzie czas się ustatkować. Jedną odpowiedź Jezus daje nam w przypowieści  o bogaczu – możemy nie zdążyć. Tu jest druga, także bardzo mocna: zło, które czynimy, odciska swoje negatywne piętno na wszystkim: na nas, naszych najbliższych, otoczeniu, niszczy. Czy warto?


Motywem powrotu jest zwyczajny głód, ale w głębi serca syn czuje, że ojciec go nie odrzuci, jest przekonany, że go kocha. Dlatego podejmuje wędrówkę powrotną. I to go ratuje.

To nasza decyzja o nawróceniu. Jeżeli nie widzimy możliwości nawrócenia, to znaczy, że mamy zafałszowany obraz Boga. 

On chciał być najemnikiem, a ojciec przywraca mu synostwo, mamy radość, świętowanie. Taka jest spowiedź.

Przebaczająca miłość Boga idzie o wiele dalej, niż mamy odwagę prosić.


Ojciec. Najpierw zostawia wolność synowi, daje cześć majątku Szanuje go jako osobę. Zależy mu na miłości syna, ale nie chce go zmuszać, pozwala odejść. Miłość ma sens tylko  w wolności. Ale jego powrót zauważa z daleka, czyli wypatrywał go i cierpiał z powodu odejścia. „Wzruszył się głęboko…”, czyli tęskni.

Bóg tęskni za grzesznikami.


„Wybiegł do syna..” Nie karci, nie wypomina, spieszy się, bo wie, że grzech niszczy człowieka. „Rzucił się na szyję, ucałował…” Ma inicjatywę, wita, daje płaszcz, sandały, pierścień  – symbole przywrócenia godności, powrotu do rodziny.

To nasz powrót do Kościoła, do stanu łaski. Prośmy, abyśmy spieszyli do Ojca, wybiegali do Niego na Eucharystii  i w Komunii św. Nieważne ile zgrzeszyliśmy, chciejmy powrotu. Nie patrzmy na wielkość grzechu, ale na ogrom Miłości.

Starszy syn. Na pozór bez zarzutu. Trwa w domu ojca, jest posłuszny i tyle lat nie przekroczył rozkazu. Brzydzi się postępkiem brata, jego życiem. Jednak jest to postawa faryzeuszów i uczonych w piśmie – wyższości nad innymi, bardziej grzesznymi. Reakcja na miłość ojca do grzesznego młodszego syna, pokazuje, że jest to  u niego miłość pozorna, a nie rozumna miłość ojca

Ten grzech jest równie wielki, ale bardziej ukryty – dotyczy „dobrych” chrześcijan. Jest to dla nas ostrzeżenie. Po przeżyciu miłości Boga może nam grozić przyjęcie takiej postawy.

Trwa w domu ojca, ale jest to trwanie pozorne, bo też chciałby się zabawić. „Nie dałeś mi koźlęcia…”. Nie rozumie, że taka zabawa to nie użycie. To grzech, który prowadzi do zagubienia, śmierci - młodszy syn tego doświadczył. „Tyle lat ci służę…”. 

 Czuje się jak w obcym domu, gdzie musi wykonywać rozkazy, służyć. Nie czuje, że „wszystko moje do ciebie należy”.

Można wyczuć jego pogardę w stosunku do młodszego syna. „Wrócił ten syn twój, który roztrwonił majątek…” (ojciec poprawia: „brat twój był umarły, a ożył”). Ocenia miłość ojca jako przesadną, nie godzi się na nią, na takiego ojca.


Zobaczmy w naszych zachowaniach te postawy starszego syna i niezrozumienie miłości Ojca, ukryty grzech pychy. Jak ja się czuję w domu Ojca? Jak niewolnik czy jak właściciel? Jak widzę pojęcie grzechu - „użyć” czy „śmierć”?

Faryzeusze nie przyjęli takiej Miłości, takiego Boga. Okazało się to w pełni, gdy w imię zachowania Prawa (rozumianego na ich sposób) skażą Jezusa na śmierć.

 

Oprac. G. Olszewski





 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
© 2017 swpawel.rudasl.wiara.pl :: Joomla! i J!+AL jest Wolnym Oprogramowaniem wydanym na licencji GNU/GPL.